Jola Suchy - Dwie Drogi życia - Nauczania Harambee

Bóg w Księdze Powtórzonego Prawa daje Izraelitom możliwość wyboru drogi. Jeżeli chcą iść drogą życia i szczęścia Bóg nakazuje im miłować Pana, Boga swego, chodzić Jego drogami pełniąc Jego polecenia, prawa i nakazy, aby żyli, a Pan Bóg będzie im błogosławił. Jeżeli natomiast odwrócą swe serce, nie usłuchają, zbłądzą, będą oddawać pokłon obcym bogom służąc im - na pewno zginą. Każdy z nas ma do wyboru jedną z tych dróg.


DWIE DROGI ŻYCIA

Pwtp 30, 15-20

Droga życia i szczęścia
Droga śmierci i nieszczęścia

Nakazuję Ci:

  • miłować Pana, Boga twego
  • chodzić Jego drogami pełniąc Jego polecenia, prawa
    i nakazy

abyś żył, a Pan Bóg Twój będzie Ci błogosławił

 

Jeżeli:

  • swe serce odwrócisz
  • nie usłuchasz
  • zbłądzisz
  • będziesz oddawał pokłon obcym bogom, służąc im

na pewno zginiesz



WYBIERAJCIE ŻYCIE ABYŚCIE ŻYLI


Wybraliśmy drogę życia, stało się to w chwili nawrócenia, gdy świadomie przyjęliśmy Jezusa do swego serca i zgodziliśmy się by On był na pierwszym miejscu i kierował naszym życiem. Ale czy raz podjęta decyzja wystarczy żeby życie zachować i osiągnąć szczęście?
W 7 rozdziale Ewangelii Mateusza Jezus ostrzega i mówi o łudzeniu samego siebie. "Nie każdy, który mi mówi: Panie, Panie! wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie"
Łk 6, 46 "Czemu to wzywacie Mnie: "Panie, Panie a nie czynicie tego co mówię?"
Myślę, że Jezus kieruje te słowa do każdego z nas. Pomimo tego, a może właśnie dla tego, że wybraliśmy drogę życia. Raz podjęta decyzja o nawróceniu nie wystarczy by osiągnąć cel dla każdego z nas życie wieczne. Cel osiągnie ten, kto będzie miłował Boga, chodził Jego drogami, pełnił Jego polecenia, prawa i nakazy. Jeżeli teraz i w każdym następnym dniu w przyszłości na pierwszym miejscu w naszym sercu nie będzie Boga to oznacza, że zwodzimy samych siebie myśląc, że jesteśmy na właściwej drodze.
Jeżeli Bóg jest na pierwszym miejscu to wszystko inne ma swoje właściwe miejsce. I na wszystko co nas spotyka każdego dnia możemy spojrzeć z właściwej perspektywy. Jeżeli natomiast na pierwszym miejscu będzie ktoś lub coś innego (osoba, szkoła, pasja, praca) to oznacza, że zbłądziliśmy i nie pełnimy woli Boga. I zamiast Niego naszym życiem kierują ludzie, my sami, czy też nasze obowiązki. Jezus zna nasze skłonności i ostrzega nas z miłości byśmy nie zbłądzili.
Potrzeba czujności i badania swego serca jest konieczna cały czas. Czujność jest nieodłącznie związana z modlitwą. Nie da się iść drogą życia bez modlitwy, bez codziennego przebywania z Bogiem i Duchem Świętym. Bez mocy Ducha Św. nie można wytrwać. A jeżeli nie wytrwamy to znaczy, że wcześniej czy później od Boga odejdziemy.

Kiedy się nawracałam to myślałam, że ta decyzja jest jednorazowa na całe życie. Bardzo szybko zrozumiałam, że jest to początek codziennego potwierdzania, że rzeczywiście Jezus jest Panem i chcę szukać, i pełnić Jego wolę, a nie swoją. Zdawałam sobie sprawę, że w wielu obszarach mojego życia to nie Jezus decyduje tylko ja. Zadawałam sobie pytanie dlaczego mimo chęci są dni, tygodnie kiedy wyraźnie oddalam się od Boga i moje serce staje się letnie. Dlaczego tak się dzieje, że nie chodzę z Bogiem każdego dnia? Odpowiedź na to pytanie była bardzo prosta, aby być nowym człowiekiem nie możemy żadnego dnia przeżyć bez modlitwy do Ducha Świętego. Wielokrotnie stawałam przed Panem prosząc Go szczerym sercem, by Jego osoba była najważniejsza we wszystkim co dotyczy mojego życia. Bóg wysłuchał tej prośby. Potrzebowałam czasu (kilku lat) by bez lęku zawierzyć Mu wszystkie obszary mojego życia. Co nie oznacza, że nie powinnam być czujna. Przez cały czas by wytrwać na drodze życia chcę stawać przed Bogiem by On mógł prześwietlać, badać moje serce. Jest to dlatego tak ważne że nasze serca są zwodnicze.

Bóg daje nam wybór, nie musimy wybrać drogi życia, możemy zostać tam gdzie jesteśmy, ale jeżeli dokonamy wyboru i powiemy Bogu tak - usłyszałem Twoje Słowa, przyjmuję je, chcę żyć z Tobą i dojść do celu - to powinno iść za tym działanie: posłuszeństwo Bożemu Słowu, pełnienie Jego woli. A Jego wolą jest to, byśmy Go miłowali, chodzili Jego drogami, wypełniali Jego polecenia i nakazy.

Jezus przedstawia w Ewangelii dwa obrazy: człowieka roztropnego i nieroztropnego. Mt 7, 24-28 Łk 6, 46-49
Ten, który słucha Bożego Słowa i wypełnia je to człowiek roztropny, który buduje dom solidnie. Fundamenty wkopane są głęboko i utwierdzone na skale. Gdy w dom uderzą żywioły, spadnie deszcz, wzbiorą potoki i przyjdą wichury on nie runie, bo zbudowany jest na skale.
Jeżeli Bóg będzie pierwszy, jeżeli będzie fundamentem naszego życia to choćby nie wiem co się działo my ostaniemy się, przetrwamy trudy i doświadczenia. Nawrócenie wcale nie oznacza życia bez problemów, doświadczeń, choroby czy śmierci. Sam Jezus mówi, że przyjdą deszcze i wichury. Cokolwiek w naszym życiu oznaczają te słowa to Jezus obiecuje, że jeżeli On będzie pierwszy, jeżeli będzie fundamentem, to wyjdziemy z tych doświadczeń zwycięsko.
Ale może też być tak, że przyjmiemy Jezusa, usłyszymy Jego słowa i na tym pozostaniemy, nie zaczniemy wprowadzać ich w życie, nie zaczniemy budować. Gdy przyjdą doświadczenia nie ostoimy się. Jezus przedstawia obraz człowieka nieroztropnego, który dom zbudował na ziemi (piasku), ale bez fundamentów. Gdy przyszły deszcze i wichury nie przetrwał i runął, a upadek jego był wielki.
Bóg potrzebuje nas, nie zmieni naszego życia bez naszego udziału. Na siłę nie stanie na pierwszym miejscu i nie będzie nas prowadził. Nic nie uczyni bez naszej zgody. Podjęta raz decyzja o nawróceniu nie wystarcza by dobiec do celu. Potrzebne jest nasze działanie. Każdy z nas potrzebuje codziennego przebywania z Bogiem na modlitwie i napełniania się mocą Ducha Świętego tak by jaśniał w nas Chrystus. Myślę, że nie bez powodu Jezus mówi tak ostro, że nie każdy, który wzywa Jego imienia znajdzie się w Jego królestwie. Bóg zwraca nam na to uwagę z miłości, bo pragnie byśmy już tutaj na ziemi mogli doświadczać pełni życia z Nim, a kiedyś w przyszłości dobiegli do wyznaczonego celu, do radosnego przebywania z Nim twarzą w twarz.


Jola Suchy