Sylwetki - Otto Schimke
Otto Schimek urodził się w Austrii w 1925 roku. W 1943 roku mając skończone 17 lat został powołany do służby w Wehrmachcie. Przyjął tę służbę z oporem, bo wiedział że jest ona zła. Otto w wojsku pełnił wzorowo służbę, aż do czasu, gdy wyjechał do Bośni. Otrzymał tam rozkaz strzelania do niewinnego człowieka, którego oskarżono o pomoc partyzantom. W skład plutonu egzekucyjnego wchodził Otto i dziewięciu innych żołnierzy. Otto był bardzo dobrym strzelcem. Jak potem pisał w liście do matki, przy egzekucji nie mógł strzelać do niewinnego i zamiast w skazańca strzelał wyżej lub niżej. Motywował to tym, że inni trafią - on będzie miał czyste sumienie. Jego przełożeni coś podejrzewali i dlatego Schimek został w plutonie egzekucyjnym na stałe.

Niebawem Otto Schimek został przeniesiony do Polski. Tutaj jego taktyka została rozpracowana. Przełożeni dowiedzieli się o tym, że nie chce on strzelać do skazańców. Został za to pobity do nieprzytomności. Zamknięto go na trzy tygodnie w ciemnicy bez jedzenia. Po odbytej karze dano mu szansę "rehabilitacji". Miał strzelać do polskich cywili, którzy zostali skazani na śmierć za podawanie żywności partyzantom. Była to cała rodzina: ojciec, matka i dwóch starszych synów. Otto odmówił strzelania i wyraził to, co myślał od dawna: "Ja nie będę walczyć z tak zwanymi przeciwnikami Hitlera, bo wojna ta była wywołana przez Niemców i nie jest to po chrześcijańsku." Tak bronił się również przed sądem wojennym przed którym został postawiony. Sprawę tę przekazano do wyższej instancji z zapytaniem do Berlina. Odpowiedź nadeszła szybko: "Bezzwłocznie stracić Ottona Schimka" . W dzień egzekucji ten młody człowiek napisał do swojego brata: "Jestem w radośnie podniosłym nastroju. Cóż mamy do stracenia? Nic tylko nasze biedne życie, duszy nie mogą przecież oni zabić. Jakaż nadzieja!" Jego ostatnie słowa brzmiały: "Boże, chroń innych ludzi od takiej śmierci. Niech nie będzie wojen, aby inni nie musieli postępować jak ja".
Otto został stracony 1944 roku w Lipinach. Pochowano go na cmentarzu w Machowej. Jego zwłoki leżą tam do dziś.

Źródła:
http://www.wsd.tarnow.pl/gazety/gosc/archiwum/!2002/20020512/art5.php
http://www.republika.pl/nsprawy/a02.htm