Recoolekcje 2003

zobacz galerię zdjęć ! (obecnie w bazie jest 58 zdjęć)

" Odmień mi serce o Chryste łaskawy Przywróć mi dobre zdrowie Tak jak przyjąłeś nasze ciało słabe Weź moje duszę sobie... Przyszliśmy znowu- my z raju wygnani Prosić cię dobry Boże, Daj nam niebiosa szumiące ptakami I pełne ryby morze... "

JUŻ kolejny raz w Ustroniu Polanie odbyły się rekolekcje Wspólnoty Przymierza. Tym razem uczestnicy podzieleni byli na cztery grupy. Najmłodsza grupa młodzieży zamieszkała w Dobce, starsza w Wiśle. Realizowały one temat żeglarski, czyli "Jezus Ratownik". Młodzież "dorosła" zamieszkała w szkole i razem z najstarszymi członkami wspólnoty realizowali treści związane z dekalogiem a dokładniej z trzema pierwszymi przykazaniami.
Podobnie jak w zeszłym roku kilkoro gości z Unii I NIE TYLKO zaszczyciło nas swą obecnością. Oprócz tego, że przywieźli siebie, przywieźli też wspaniałe pomysły i podzielili się z nami swoimi doświadczeniami i wiedzą (nietylko z boskiej dziedziny) Każdy dzień rekolekcji był bardzo pracowity, radosny i oczywiście pełen łaski Bożej.
Wcześnie rano o 6.30 nieustraszony szeryf (Boguś Krzak) organizował pobudkę, (jeśli ktoś w ogóle spał), po szybkiej toalecie należało przemieścić się do kościoła, gdzie była jutrznia czyli modlitwa poranna. Po niej wszyscy biegiem wracali do szkoły gdyż tam czekało jedyne i niepowtarzalne śniadanko. Gdy brzuszki zostały napełnione, kawa wypita, wędrowało się do kościoła by tam wysłuchać konferencji w wykonaniu Andrzeja Golika. Każda z nich dotyczyła innego problemu zawartego w jednym z trzech przykazań dekalogu. Wszystkie były fachowo przygotowane uwzględniając pomoce wizualne ułatwiające notowanie. Po kilkunastu minutach słuchania można było opuścić kościół i udać się w miejsce dowolne w celu spotkania się z Bogiem sam na sam. Podczas krótkiej modlitwy (namiot spotkania) mogłeś powierzyć Panu swe prośby jak i spokojnie przemyśleć fragmenty pisma czytane na konferencji.
Około 11.00 Rozpoczynały się grupy dzielenia, większość z nich odbywała się na świeżym powietrzu w tajemniczych ruinach koło szkoły lub na boisku. Każda z grup rozpoczynała i kończyła się modlitwą (z reguły) a potem w zależności od tego jak Duch Święty powiał temat był realizowany i niestety niedokończony z braku czasu. Kolejny piękny punkt programu to msza prowadzona przez księdza Rysia lub ojca Joachima. Po niej następował upragniony obiadek (już na mszy było słychać, kto jest głodny) i troszkę czasu wolnego, który młodzi wykorzystywali na spacerki, opalanie no i w siatkę granie. Wszystko, co piękne szybko się kończy tak też było z czasem wolnym. Zaczynały się warsztaty.
Podobnie jak rok wcześniej tak i teraz odbywały się warsztaty teatralne, artystyczne, muzyczne i biblijne. Nowością były warsztaty taneczne oraz warsztat 7 nawyków skutecznego chrześcijanina. Nowością było również to, iż warsztaty były otwarte to znaczy brała w nich udział nie tylko młodzież. Owoce tych warsztatów można było zobaczyć pod koniec rekolekcji na dniu wspólnoty. To właśnie tam każda z grup mogła się przedstawić a nawet zaśpiewać. Był też czas na przedstawienie poszczególnych wspólnot i wspomnienie o ich działalności.
Kto zdążył się zmęczyć podczas warsztatów mógł zregenerować swe siły podczas kolacji, gdyż zaraz po niej odbywało się spotkanie modlitewne. Odmiennie niż w zeszłym roku młodzież uczestniczyła w modlitwie z całą wspólnotą. Po spotkanku, kto jeszcze miał deficyt modlitwy lub wielką potrzebę wsparcia mógł podejść do animatora i poprosić o modlitwę wstawienniczą. Wieczory w szkole były bardzo radosne. Działało SOUL FOOD CAFFEE gdzie można było ugasić pragnienie, porozmawiać, posłuchać muzyki, potańczyć czy nawet oglądnąć szalone filmy. Specjalnie dla fanów zorganizowano wieczorek latynoski czy irlandzki, gdzie największe nawet smutasy mogły się rozweselić. Formalnie ok. 23.00 następowała cisza nocna, lecz ten, kto był grzeczny lub dobrze ukrywał się przed szeryfem mógł czuwać całą noc.
Całe rekolekcje były czasem budowania relacji nie tylko z Panem, ale i z osobami, które cały rok wydawały się nieznane. Nawiązało się wiele nowych przyjaźni, zakochani umocnili swe więzi a małżeństwa swą miłość.
Myślę, że wszyscy, którzy odwiedzili Ustroń wyjechali z stamtąd zachwyceni i pełni łaski, ze świadomością, iż ich życie uległo zmianie (inaczej być nie mogło).
"O czyń te cuda - przeczyste powietrze I zapach łąk nad ranem O czyń te cuda aż po wieki wieczne, Cuda nieporównane."
Chwała Panu!

Ania