Wyjazdy weekendowe - luty 2003
Ferie
zimowe w tym roku dla grupy młodzieżowej naszej wspólnoty , zakończyły
się dwoma bardzo ważnymi wyjazdami weekendowymi. Pterwszy - wyjazd do
Wisły Jawornik, był owocem kilkutygodniowych przygotowań
do modlitwy wstawienniczej o wylanie Ducha Świętego. Wszyscy, którzyu
zostali zachęceni Słowem Bożym
podczas spotkań, świadectwem innych oraz, co najważniejsze, byli spragnieni
żywej i trwałej relacji z
Jezusem, mogli
uczestniczyć w modlitwie wstawienniczej.Doświadzyli też łaski, którą
Duch Święty obficie wylewał. Piątek zaczął się "mało duchowo"
ponieważ chłopcy przygotowali z okazji dnia św. Walentego prawdopodobnie
pierwszą wspolczesno- kabaretową wersję ,,Romea i Julii" oraz parę
innych< życiowych scenek które mocno robawiły całą grupę Od soboty rano
już całkowcie skupiliśmy się na Osobie Ducha Swiętego co zaowocowało
ponad trzygodzinną modlitwą wieczorną. Warto-też wspomnieć że bylismy
bardzo zbudowani goscxnnoscią księdza Śćwiertnii który jest gospodarzem
parafii Ewangelickiej oraz domu rekolekcyjnego w Jawormku, gdzie gościliśmy
przez te trzy dni W następny weekend, 22 - 23 lutego,czteroosobowa grupa
przedstawicieli naszej wspólnoty, pojechała na coroczne spotkaniee grup
młodych z wszystkich wspolnot regionu europejskiego Miecza Ducha.W tym
roku odbyło się ono w Monachium: Jak zwykle, był to bardzo dobry czas
poświęcony nie tylko na odświeżanie lub zawieranie nowych znajomości
ale przede wszystkim podzielenie się wydarzeniami z całego roku oraz
szukanie wspólnej wizji dla grup młodzieżowych naszych wspólnot na najbliższe
miesiące. Oba te wyjazdy są bardzo ważne dla naszej grupy i myślę że
powoli widzimy już ich pierwsze owoce. |
Patrzę
na zegarek; jest 17.00.Wyciągam z szafy wysłużony plecak ,myślę co muszę
zabrać na wyjazd. Pakuję w pośpiechu śpiwór, dres, podkoszulka, szczoteczka,
mydło...itd. Co jeszcze? Dobra, zapinam pokrowiec gitary, wkładam w
boczną kieszeń śpiewnik, pulpit na pieśni, zapasowe struny - na wypadek
gorliwszych uderzeń. Oczywiście- Biblia. Chyba wszystko. Obładowany
wychodzę i czekam na Szymona. Jedziemy. Jest 18.30. Wtulam się w kołnierz
kurtki i pogrążam się w myślach. Zadaję sobie i Panu pytania; jaki będzie
ten wyjazd? Patrzę wstecz - tyle było przez lata, wyjazdów, spotkań-
teraz jedziemy na kolejne. Co przygotowałeś dla każdego z nas Jezu?
Rozprawiając się szybko w sercu z siostrą rutyną ,zacząłem się w sercu
modlić o ten czas, szczególnie o czas sobotniej modlitwy o wylanie Ducha
Św. Powtarzałem w myślach: "Panie proszę, zaskocz każdego z nas,
wiem że to potrafisz." W końcu dojechaliśmy. "Objuczeni"
instrumentami przekroczyliśmy próg ośrodka rekolekcyjnego w Wiśle -
Jawornik. Po spotkaniu modlitewnym braciszkowie z kabaretu "Sanczo"
zaprezentowali krótki program artystyczny z okazji walentynek, (ale
się ubawiłem) po czym udaliśmy się na spoczynek. Sobota była bogata
w Słowo Boże i świadectwa braci. Jurek i Miłosz dzielili się swoim przeżyciami
związanymi z zesłaniem Ducha Św.; Darek i Krzysiek przygotowali na ten
temat konferencje. Po tej uczcie Słowa (i po kolacji) zaczęliśmy się
modlić w grupach nad osobami które prosiły zesłanie Ducha Św. Gdy widziałem
kolejno klękające osoby, tak bardzo kochające Jezusa, pragnące iść za
Nim, wzruszyłem się w sercu i dziękowałem Panu za to że nas nieustannie
zaskakuje. Cztery lata temu było nas zaledwie kilkanaście osób; spotykaliśmy
się raz na jakiś czas. Gdyby wtedy ktoś powiedział mi że będzie tych
osób siedemdziesiąt, że będziemy spotykać się regularnie na spotkaniach
poniedziałkowych, w grupach dzielenia i razem wyjeżdżać - westchnąłbym
- fajnie by było. Stało się to rzeczywistością i dziękujmy Mu za dzieła
których dokonuje. Teraz wyraźnie widziałem że warto jest pracować dla
Pana, nieraz trudzić się, bo najlepszą nagrodą za ten wysiłek, jest
widzieć wstającego z klęczek człowieka pełnego miłości do Pana Jezusa.
Po skończonej modlitwie jeszcze przez długi czas śpiewaliśmy pieśni,
prowadziliśmy między sobą długi rozmowy. Przypomniały mi się wtedy słowa
Św. Pawła: "Ale jakaż jest nasza nadzieja albo radość, albo wieniec
chwały? Czyż nie wy nią będziecie przed Panem naszym, Jezusem Chrystusem,
w chwili Jego przyjścia?" (1 Tes 2:19) i trochę dalej: Maciek Kowalczyk |
Le Weekend "Le
Weekend" jest zjazdem wspólnot z różnych krajów reprezentujących
"Miecz Ducha".Tym razem miało to miejsce w Monachium. w Niemczech.
Naszą wspólnotę reprezentowali: Ela Wysocka, Monika Sadowska, Wojtek Solecki
i Marcin Kuta.
|
Wyjazd do Wisły Jadąc
do Wisły byłam pełna nadziei i oczekiwań, ponieważ od kilku miesięcy czułam,
że moje serce staje się coraz barziej letnie, a ja sama caraz bardziej
oddalam się od Pana. Poprzez fragment z Ewangelii św. Marka, który mówi,
że "Nikt nie przyszywa łaty z surowego włókna do starego ubrania.
W przeciwnym razie łata obrywa jeszcze część ze starego ubrania i gorsze
staje się przedarcie", uświadomiłam sobie , że potrzebuję nawrócenia.
Kiedy w czasie wyjazdu jeszcze raz pojawiło się Śłowo, wiedziałam, że
Pan przygotował dla mnie nowe szaty. Modlitwa wstawiennicza była dla mnie
tym większym przeżyciem, że jako animatorka miałam się również modlić
za dziewczyny z mojej grupy dzielenia. Przed samym chrzetem w Duchu Świętym,
modliliśmy się jeszcze jeszcze razem i przeczytałyśmy takie Słowo: "Lecz
Pan czeka, by wam okazać łaskę, i dlatego stoi, by się zlitować nad wami,
bo Pan jest sprawiedliwym Bogiem.Szczęśliwi wszyscy, którzy Jemu ufają.
(Iz 30,18) Sama modlitwa wstawienniecza była niesamowita! "Moje"
dziewczynydostały naprawdę cudowne obetnice a ja nadzieję, że od tego
wyjazdu nic nie będzie takie samo i stara "letniosć" nie wróci,
bo stałam się "nowym bukłakiem". Po powrocie do domu, przeczytałam
takie Słowo: " Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś
nasienie wrzucił w ziemię. Czy śpi, czy czuwa, we dnie i wnocy, nasienie
kiełkuje i rośnie, sam nie wie jak. Ziemia sama z sienie wydaje plon,
najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarno w kłosie. Gdy zaś plon
dojrzeje zaraz zapuszcza się sierp, bo pora już na zniwo." (Mk. 4;
26-29) |